Spieszysz się gdzieś dzisiaj? Odpuść sobie.  Właśnie 25 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Powolności i my zamierzamy celebrować go na całego. W końcu na co dzień tak mało mamy okazji, aby na spokojnie napawać się bez pośpiechu każdą chwilą. Tylko dlaczego? Kto narzucił nam takie tempo życia i dlaczego się na to zgodziłyśmy? Może pora to zmienić?

POBUDKA!

Szalone tempo życia, kult szybkości, coraz więcej obowiązków, w dodatku wszystkie do załatwienia „na wczoraj”. Pośpiech to zmora naszych czasów. Ile razy dziennie zdarza nam się powiedzieć: „nie mam czasu”, „nie dam rady”, „może później”. W pracy dobry pracownik to szybki pracownik. W końcu czas to pieniądz. Nierzadko wymaga się od nas całodobowej dyspozycyjności, stawiania obowiązków zawodowych na pierwszym miejscu i niech rękę do góry podniosą te z nas, które zawsze mają odwagę przeciwstawić się tak ustawionym przez szefa priorytetom. Po wyjściu z pracy zresztą tempo wcale nie zwalnia. Momentów, w których pospieszamy własne dzieci, bo naszym zdaniem robią coś za wolno, trudno zliczyć.

Właśnie jeden z takich momentów okazał się dla mnie ostatnio całkiem przełomowy. Tego dnia czekała mnie wizyta u lekarza z moim półtorarocznym synem. Mieszkam w bloku bez windy, dlatego takie wyjścia, szczególnie zimą, to dla mnie spora wyprawa – zapakowanie przekąsek dla dziecka, pieluszki, ubranka na zmianę, rękawiczki na zmianę, druga czapka i drugi szalik (a nuż jest zimniej niż mi się wydaje), książeczka zdrowia, ciepła herbata w termosie. Nie wiem, kiedy mijają dwie godziny, i żeby zdążyć, musiałabym do lekarza biec. Zaczyna się robić nerwowo. Syn już stoi w przedpokoju, gotowy do wyjścia, uśmiechnięty od ucha do ucha. Widzę, że z entuzjazmem wyciąga spod szafki swój rowerek biegowy. O nie, tylko nie to. Najłagodniej jak umiem, staram się odwieźć go od tej myśli. „Jutro pójdziemy na rowerek, obiecuję”. Uff, udaje się. Tak się składa, że nazajutrz znowu coś mnie popędza i rowerek musi poczekać. Za dwa dni również. Trzeciego dnia coś mnie tknęło. Poczułam się, jakby ktoś na mnie wylał wiadro zimnej wody. I obudziłam się. Co może być ważniejszego od spełnienia tego jednego, małego marzenia mojego dziecka? To, że biegnę w tym szalonym kołowrotku każdego dnia, to niewątpliwie moja wina. Ale dlaczego wciągam do niego własne dziecko? I wiecie co? Odpuściłam. Odetchnęłam głęboko. Odłożyłam na później obowiązki, które tylko pozornie są „na już”. Wyłączyłam telefon, zaparzyłam na spokojnie czajnik ulubionej herbaty i weszłam w niespieszny, radosny, pełen małych zachwytów świat mojego dziecka. Spojrzałam na ten świat jego oczami, zaczęłam dostrzegać małe rzeczy i powoli jego zachwyt i mi zaczął się całkiem szczerze udzielać. Wszystko nagle stało się bardziej wyraźne i ciekawsze. Wtedy zrozumiałam, że dzieci, w całkiem wielu sytuacjach, są najlepszymi nauczycielami filozofii slow life. Praktykują ją w końcu zupełnie nieświadomie na co dzień.

ŻYCIE JEST PIĘKNE

Slow life nie polega wcale na wymuszonym spowalnianiu swojego życia. Żyjmy w takim tempie, w jakim najlepiej się czujemy, ale to my narzucajmy je sobie, a nie reszta świata. I co najważniejsze – żyjmy w tym tempie bez wyrzutów sumienia. Wszystko świetnie… Tylko jak to zrobić?

Przełączanie się na tryb slow life zacznij powoli, najlepiej metodą małych kroków. Nie rób nic na siłę, nie wymagaj od siebie za dużo, nie karć się, jeśli nie zawsze osiągniesz taki cel, jaki zamierzałaś. W tej idei chodzi po prostu o to, aby zacząć cieszyć się życiem, nie od święta, ale każdego dnia – powodów jest całkiem wiele, wystarczy je znaleźć, a ślepy pośpiech na pewno to utrudnia. Slow life, choć dla niektórych może brzmieć jak kolejna fanaberia XXI wieku, tak naprawdę jest niczym innym, jak odpowiedzią na nasze naturalne potrzeby, o których dawno już zapomnieliśmy. Oto parę naszych propozycji na dobry początek.

  • Nie bądź multifunkcyjna – ciężko zliczyć, ile rzeczy, my matki, potrafimy robić w tym samym momencie. Powód do dumy? Według filozofii slow life wcale niekoniecznie. Spróbuj koncentrować się w danym momencie tylko na jednym zadaniu. Ale poświęcaj mu się w stu procentach. Jesz kolację z rodziną czy przyjaciółmi? Telefon czy gazetę odłóż na bok i skup się na tym, co opowiadają twoi najbliżsi. Czytasz dziecku bajki? Nie nakreślaj w myślach listy zadań na jutro.
  • Doceniaj małe przyjemności – w końcu z nich składa się nasza zwykła codzienność. Zapamiętuj, jakie rzeczy sprawiają, że w głębi duszy się uśmiechasz i regularnie je sobie serwuj. Obowiązki to jedno, ale trzeba się też regularnie nagradzać!
  • Skup się na ludziach – przyznaj się sama przed sobą, jak często zdarza ci się słuchać swojego partnera czy koleżanki, ale myślami być zupełnie gdzie indziej. Warto włożyć trochę wysiłku w świadome bycie „tu i teraz” z drugą osobą.
  • Przechodź częściej w tryb offline – przyznaję szczerze, że odkąd jestem mamą, telefon praktycznie „przykleił” mi się do ręki. Czasem potrzebuję wsparcia ze strony koleżanek, czuję głód towarzystwa, kiedy indziej potrzebuję się po prostu oderwać i pobyć w innym świecie. Tym chętniej ćwiczę funkcjonowanie w trybie offline. Na początku jest dziwnie, jakby pusto, a potem okazuje się, że dzięki niemu mogę lepiej skupiać się na rzeczach, które wykonuję.
  • Obcuj z naturą – to naukowe udowodnione, że przebywanie wśród drzew i zieleni ma zbawienny wpływ na naszą psychikę. Relaksuje, uszczęśliwia i poprawia układ odpornościowy. Tymczasem czas wolny spędzamy najczęściej zamknięci w czterech ścianach.
  • Znajdź balans między pracą a życiem osobistym – John D. Rockefeller, uważany na najbogatszego człowieka w historii, powiedział kiedyś, że ten kto pracuje cały dzień, nie będzie miał czasu na zarabianie pieniędzy. Milioner mówił to pewnie z przymrużeniem oka, ale warto pamiętać, że ilość przepracowanych godzin nie przekłada się wcale na efektywność pracy, może ją wręcz pogarszać. Z licznych raportów jasno wynika, że Polacy są najbardziej przepracowanym narodem w Europie. Zastanów się, co możesz poprawić, a co odpuścić, żeby wychodzić z pracy punktualnie.
  • Mierz siły na zamiary – jeśli czujesz, że jakieś zadanie, na przykład w pracy, może cię przerosnąć, nie podejmuj się go, albo poproś o wsparcie. Oceniaj realistycznie swoje możliwości i czas, jaki masz na wykonanie różnych obowiązków. To zminimalizuje stres i pośpiech w wykonaniu ich.
  • Jedz powoli – to nie zawsze będzie wykonalne, ale próbuj podczas posiłków nie myśleć o milionie spraw do załatwienia dziś, jutro czy pojutrze. Skoro włożyłaś wysiłek w przygotowanie posiłku, doceń samą siebie i poświęć mu uwagę.
  • Ćwicz cierpliwość – nawet nie wiesz, w ilu sytuacjach możesz to robić. Na przystanku czekając na autobus, w kolejce do kasy, na poczcie. Jest tyle miejsc, w których koniecznie chcielibyśmy przyspieszyć bieg wydarzeń, ale realnie wpływu nie mamy żadnego. Po co więc te nerwy? Winda nie przyjedzie szybciej, jeśli wciśniesz przycisk jeszcze parę razy.
  • Nie bierz wszystkiego na poważnie – staraj się podchodzić do świata z dystansem. Zanim zdenerwujesz się czymś albo zmartwisz, weź parę oddechów i zastanów się, czy na pewno nie możesz zareagować inaczej. Śmiej się dużo i głośno. A najgłośniej z samej siebie!

Trzeba przyznać, że taka perspektywa brzmi kusząco, prawda? A skoro jeszcze na dodatek mamy dziś Międzynarodowy Dzień Powolności, grzechem byłoby nie spróbować. Mityczna Matka Polka pewnie nie mogłaby sobie pozwolić na slow life. Ale prawdziwe matki takie, jak Ty czy ja, czemu nie? Tylko pamiętajcie – na spokojnie, powoli, jeśli nie dziś, to jutro. Chyba zaczyna mi się to podobać  🙂

Marysia Dąbrowska

Dziennikarka, absolwentka szkoły filmowej w Łodzi. Przez wiele lat pracowała w magazynie Joy, w którym prowadziła dział urody i pełniła obowiązki zastępcy redaktor naczelnej. Od ponad roku jej zainteresowania krążą bardziej wokół tematów macierzyńskich. Uwielbia gotować i jeść. Planować podróże i podróżować. A także czytać książki, najchętniej swojemu synkowi.

Dodaj komentarz

Chcemy być z Tobą w stałym kontakcie.

Zostaw swojego maila, aby otrzymać darmowe inspiracje, informacje o naszych akcjach, promocjach i najnowszych postach.

Subskrybując newsletter wyrażasz zgodę na przetwarzanie podanych danych i otrzymywanie od mamawokolicy.pl informacji handlowych.