Już za dwa dni Wigilia. Spotkamy się z rodziną, usiądziemy wszyscy przy stole, podzielimy się opłatkiem, wspólnie skosztujemy wigilijnych potraw. Potem, niespodziewanie do drzwi zapuka Święty Mikołaj z workiem prezentów dla domowników. No właśnie… Zapuka, czy nie zapuka? Przejdzie przez komin, żeby podrzucić pod choinkę podarunki? Jak wytłumaczyć dziecku postać Świętego Mikołaja? Powiedzieć prawdę bez owijania w bawełnę? Odgrywać przed dzieckiem wigilijne show? A może istnieje jakaś wersja pośrodku? Istnieje!

Mamo, czy Święty Mikołaj istnieje?”, „A dlaczego przechowuje nasze prezenty pod waszym łóżkiem?”, „Jak udaje mu się w jedną noc odwiedzić wszystkie domy na świecie?”, „A dlaczego Marcinowi przyniósł w zeszłym roku najnowszą Playstation, a mi nie?”. W grudniu wiele z nas słyszy podobne pytania. Rodzice plączą się w tłumaczeniach. Dzieci, z coraz większą podejrzliwością, śledzą każdy ich krok w wigilijny wieczór. A wcale nie musi to tak wyglądać. Przekonanie, że dzieci będą szczęśliwie spędzać i wspominać Święta tylko, dzięki wymyślonej bajeczce o wesołym dziadku z białą brodą, jest błędne. Święta to magia. A magię można kreować na wiele sposobów. Również za pomocą prawdy. Bo przecież, i tutaj może zaskoczymy również Ciebie, Święty Mikołaj istniał naprawdę! Oczywiście, nie w takiej wersji, w jakiej znamy go dziś: wesołego, pulchniutkiego staruszka z białą brodą, w czerwonym kubraku, radośnie wykrzykującego zapożyczone z Ameryki: „Hohoho!”. Takiego Świętego Mikołaja stworzyła… Coca-Cola. Tak, tak, zgadza się. Reklamy Coca-Coli silnie zakorzeniły się w masowej kulturze i wizerunek Świętego Mikołaja z lat 30-tych przetrwał do dziś i ma się świetnie.

MIKOŁAJ Z MIRY NA POMOC

Prawdziwy Święty Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku naszej ery, w miejscowości Mira, na terenie dzisiejszej Turcji. Był jedynym dzieckiem bardzo bogatych rodziców. Żył w dostatku, niczego mu nie brakowało. Kiedy jego rodzice odeszli, dostrzegł otaczającą go biedę i postanowił rozdać potrzebującym swój majątek. Wspierał biednych i przygotowywał dla nich  dary. Robił to jednak anonimowo i nikt z mieszkańców miasta nie domyślał się, kto jest fundatorem tych wszystkich wspaniałych darów. Kontynuował swoją sekretną misję przez wiele lat, nawet, gdy został biskupem Miry.

OPOWIEŚĆ Z MORAŁEM

Kiedy więc nasze dziecko przyjdzie do nas i zada w końcu to słynne pytanie, czy Święty Mikołaj istnieje, to tak naprawdę mamy sprawę ułatwioną. Bo  Święty Mikołaj istniał. Możemy mu, więc opowiedzieć historię hojnego, kochającego biskupa z Miry i pokazać, że w imieniny biskupa, cały świat się bawi w obadarowywanie innych, aby uczcić hojność i dobre serce tego pierwszego Mikołaja z Miry. Bawią się rodzice, dziadkowie… Ale również dzieci mogą tego dnia stać się takim Mikołajami i obdarować bliskie, ważne dla nich osoby.

Co roku opowiadam mojej córce tę historię. Akcentuję przy okazji różne wartości i piękną postawą dzielenia się z biedniejszymi” opowiada Ewa, mama Cecylki. „Taka postawa nauczy nasze dziecko, że prezenty można nie tylko dostawać, ale i dawać. Że obdarowywanie innych może przynieść tyle samo szczęścia, co otrzymywanie prezentów. I w końcu, że magia to nie jakiś  cudowny sposób  dzięki któremu prezenty przyjeżdżają w saniach z Laponii pod choinkę. Magia, to przede wszystkim, nasze dobre serce, dobre czyny i tak naprawdę, to my, tworzymy tę magię każdego dnia.”

WIELKIE ODKRYCIE

Czy w takim razie błędnym  jest utrzymywanie dziecka w przekonaniu, że jego prezenty szykują zabiegane elfy w Laponii, a Mikołaj jest radosnym dziadkiem, który skrada się co roku pod miliony choinek? Nie tyle błędne, co ryzykowne. I trochę nie fair. W pierwszym okresie życia, od urodzenia do około 6 roku życia, dziecko nie rozróżnia fantazji od rzeczywistości. Wierzy we wszystko, co usłyszy od rodziców. Dlatego bardzo ważna w tym okresie (i w każdym innym oczywiście) jest prawdomówność i niezawodność rodziców. To buduje w dziecku poczucie bezpieczeństwa, odpowiedzialność, dyscyplinę i uczy wagi słów. Nasze słowa i opowieści są bazą, na której dzieci tworzą swój świat.  Dziecięce myślenie nie uznaje relatywizmu. Albo mówimy zawsze prawdę, albo zawsze kłamiemy. Słynna pedagog Maria Montessori podkreślała, jak ważne jest, aby od samego początku pokazywać dziecku świat w sposób realny. I udowadniać, że realizm jest lepszy i ciekawszy od fantazji. Trzeba tylko umieć go właściwie przedstawić. Dzieci nauczone takiego podejścia nie będą potrzebowały fikcji, aby dobrze się czuć i bawić. Oczywiście świat wyobraźni jest równie piękny i nie należy go całkowicie dziecku odbierać. Zawsze jednak pierwszeństwo powinna mieć rzeczywistość.

AKCJA REAKCJA

Gdy pewnego dnia nasze dziecko odkryje wielką mistyfikację dotyczącą Świętego Mikołaja, zrozumie, że przez wiele lat było, w pewnym sensie, okłamywane. Może nie najlepiej zareagować. „Ida jest w pierwszej klasie i koledzy jej powiedzieli, że Mikołaja nie ma, alle ona nadal w niego wierzy. Generalnie bardzo się wkręcamy w takie rzeczy. Mikołaj zostawia u nas białe ślady wielkich butów, bo mamy poczucie, że element magiczny jest w dzieciństwie bardzo potrzebny. Jesteśmy racjonalnymi rodzicami, a trochę boimy się dnia, w którym Ida zorientuje się, że Mikołaja nie ma i zarzuci nam kłamstwo. Nie wiemy, jak wybrnąć z tej spirali kłamstw” przyznaje Aga, mama Idy i Jagny.

Reakcje naszego dziecka mogą być naprawdę przeróżne. Od lekkiego rozczarowania, przez zdziwienie, złość, po utratę zaufania do rodziców. Oczywiście optymistyczne reakcje również są możliwe. Wszystko zależy od stopnia wrażliwości i dojrzałości dziecka, w momencie, w którym pozna prawdę. „Nie tłumaczyłam, po prostu przyznałam, że to byłam ja. Pola super zareagowała: mamo, to byłaś ty? Jesteś ekstra!” śmieje się Agnieszka, mama Poli.

Warto też pamiętać, że informacje o Mikołaju będą docierać do naszych dzieci z różnych stron, nie tylko od nas. Dlatego warto od samego początku, delikatnie przygotowywać dziecko do prawdy, zamiast na siłę upierać się przy wersji o elfach, saniach i sprytnym Mikołaju. „Moje dzieci mają rozterkę. Ja im tłumaczę, że to tylko legenda i tradycja, aby uczcić pamięć dobrego, Świętego Mikołaja, ale potem Piotrek wraca z przedszkola, zabija mnie wzrokiem i mówi z wyrzutem: „A mama Jaśka mówiła, że Mikołaj żyje”. Jego mina mówi: „okłamałaś mnie, mamo”. A ja, wciąż upieram się przy swoim i cały czas tłumaczę. Myślę, że wyjdzie nam to na dobre, tylko potrzeba czasu”, przekonuje Ewelina, mama Piotrka i Marysi.

NIE TYLKO ŚWIĘTY MIKOŁAJ

Pamiętajmy też, że Święta Bożego Narodzenia to nie tylko Święty Mikołaj i prezenty. To piękny, cudowny, rodzinny, powolny czas, podczas którego spotykamy się z bliskimi, wspólnie przygotowujemy potrawy, pieczemy ciasta, przystrajamy choinkę, szukamy prezentów i pakujemy je, ustawiamy szopkę, śpiewamy kolędy, wypatrujemy pierwszej gwiazdki, wybieramy się na pasterkę. W tych wszystkich czynnościach, jest tyle samo magii, co w wierze w Świętego Mikołaja. Jeśli zaszczepimy ją już na samym początku naszym dzieciom, jest szansa, że nawet gdy będą dorosłymi ludźmi, Wigilia wciąż będzie dla nich pięknym czasem z pogranicza prawdy i magii. Radość i zachwyt nie są przecież uczuciami zarezerwowanymi tylko dla małych dzieci.

 

Marysia Dąbrowska

Dziennikarka, absolwentka szkoły filmowej w Łodzi. Przez wiele lat pracowała w magazynie Joy, w którym prowadziła dział urody i pełniła obowiązki zastępcy redaktor naczelnej. Od ponad roku jej zainteresowania krążą bardziej wokół tematów macierzyńskich. Uwielbia gotować i jeść. Planować podróże i podróżować. A także czytać książki, najchętniej swojemu synkowi.

Dodaj komentarz

Chcemy być z Tobą w stałym kontakcie.

Zostaw swojego maila, aby otrzymać darmowe inspiracje, informacje o naszych akcjach, promocjach i najnowszych postach.

Subskrybując newsletter wyrażasz zgodę na przetwarzanie podanych danych i otrzymywanie od mamawokolicy.pl informacji handlowych.